czwartek, 27 września 2012

Chorał sarmacki

zapowiedź, 30.09

I kolejne "pożyczone" zaproszenie: 

Serdecznie zapraszamy na finałowy koncert projektu "Chorał sarmacki", który odbędzie się w niedzielę 30 września w Sali Koncertowej PR im. Witolda Lutosławskiego w Warszawie,
o godz. 19:00.

W programie koncertu znajdą się sakralne utwory Grzegorza Gerwazego Gorczyckiego: Missa Rorate, Completorium i Salve Regina. Uzupełnieniem muzyki wielogłosowej, tak by dzieła miały pełny kształt liturgiczny, będą śpiewy chorałowe z Ksiąg Piotrkowskich
z XVII w. 
Wykonawcami koncertu będą:
Soliści zespołu Bornus Consort: Kira Boreczko, Mirosław Borczyński, Marcin Bornus-Szczyciński, Robert Lawaty, Robert Pożarski - kantor, Stanisław Szczyciński.
Zespół wokalny Tempus w składzie: Magdalena Gruziel, Agnieszka Drążczyk, Andrzej Borzym jr - szef zespołu, Leszek Kubiak.
Chór Sarmacki im. Grzegorza Gerwazego Gorczyckiego.
Zespół instrumentów dawnych pod kierunkiem Zbigniewa Pilcha.

Bilety można kupić tutaj:
http://sklep.polskieradio.pl/Category/84-koncerty-bilety.aspx

Koncert, w ramach projektu "Chorał sarmacki", jest finansowany przez Muzeum Historii Polski w ramach programu "Patriotyzm jutra" oraz Instytut Muzyki i Tańca
w ramach programu "Nowe interpretacje".

Robert Pożarski w imieniu Stowarzyszenia "Schola Gregoriana Silesiensis"

wtorek, 25 września 2012

Wratislavia ridens

zapiski na marginesie, Rachel Podger na festiwalu Wratislavia Cantans, 1.09*



Śmiech Rachel Podger jest jak muzyka. Głośny, żywy, przywodzący na myśl szklane, lśniące, rozsypujące się kulki. Takie były pierwsze dźwięki, jakie usłyszałam po przyjeździe do Wrocławia, zbyt późnym, by zdążyć na koncerty odbywające się o 13 i o 15 (włączyłam radiową Dwójkę akurat w czasie wywiadu ze skrzypaczką, wypełniającego przerwę pomiędzy nimi). A potem koncert o 17, ostatni z trzech tego dnia, zdążyłam nań chyba cudem, w biegu, z biura festiwalowego do barokowej Auli Leopoldiny. Śmiech z wywiadu radiowego, częsty, perlisty, żywiołowy, jeszcze brzmiał mi w uszach.

Sobotnie popołudnie na początku festiwalu Wratislavia Cantans wypełnione było muzyką Jana Sebastiana Bacha. Angielskiej skrzypaczce Rachel Podger towarzyszył założony przez nią zespół Brecon Baroque. W pierwszej odsłonie (o godzinie 13) zabrzmiał Koncert skrzypcowy a-moll BWV 1041, Koncert klawesynowy d-moll BWV 1052 i Koncert na troje skrzypiec D-dur BWV 1064R. W drugiej (o godzinie 15) – Koncert skrzypcowy E-dur BWV 1042, Koncert na obój d’amore BWV 1055R i Koncert na dwoje skrzypiec d-moll BWV 1043. Trzy z wymienionych koncertów (BWV 1041, 1042 i 1043) są stosunkowo wczesne, powstały w Köthen w latach 1717-23, w latach 30. XVIII wieku zostały natomiast przerobione na koncerty klawesynowe (już w Lipsku). Świadectwa tej praktyki pozwoliły na działanie odwrotne: rekonstrukcję domniemanych wcześniejszych koncertów skrzypcowych na podstawie późniejszych klawesynowych. Z takich właśnie dzieł składała się w większości trzecia odsłona, podczas której mogliśmy usłyszeć Koncert skrzypcowy g-moll BWV 1056R, Koncert na altówkę Es-dur BWV 1053R i Koncert podwójny na obój i skrzypce c-moll BWV 1060R, a także fragment Musikalisches Opfer.

Muzyka Rachel Podger jest jak śmiech. Lekka, ale dobywana gdzieś z wnętrza. Pozytywne emocje pokrywają wszystko, nawet potrzebne chwile zastanowienia w wolniejszych częściach. Kaskady dźwięku. Intensywność. Zaangażowanie. Chwila, kiedy patrzy na resztę zespołu, wyczekując momentu swojego wejścia. Mrugnięcie okiem, wejście w rytm. Pewnym kontrastem dla śmiechu Rachel Podger była jakaś kojąca słodycz w grze oboistki Alexandry Bellamy. Południowa uroda, strój, a może najbardziej same dźwięki instrumentu przywoływały na myśl bliskowschodnich zaklinaczy węży. Śmiech i magnetyzm w dialogu, to kołyszący, to budzący tych, którzy odpłynęli za daleko w trochę zbyt dusznym wnętrzu Auli Leopoldiny.

Dopiero ostatni utwór programu, Ricercar a 6 z Musikalisches Opfer, przyniósł pewną zmianę nastroju na ciemniejszy, jednak bardziej niejasny, niż poruszający. W całości koncertu brakowało trochę podkreślenia kontrastów. Emocji innych, niż pokrywane radością. Mimo jasności i lekkości wielu motywów są tam one przecież jak najbardziej obecne.

Ale może właśnie tak miało być: na początku festiwalu Wratislavia Cantans Bach się śmieje. Szczerze i życzliwie.


*tekst sprzed paru tygodni, ale ponieważ dopiero rozwiązały się pewne publikacyjne niejasności, przypominamy teraz :)

niedziela, 23 września 2012

Festiwal Nauki

zapowiedź, 21-30.09


W ramach Festiwalu Nauki w Warszawie dzieje się sporo, pełny program do przejrzenia tutaj.
Póki co pozwalam sobie polecić trzy spotkania - wszystkie "muzyczne", dwa w Instytucie Muzykologii UW, jedno w Gabinecie Zbiorów Muzycznych BUW.
- Warsztaty śpiewu tradycyjnego (muzykologia), prowadzi Nasta Niakrasava, szerzej tutaj
- Spotkania z muzyką jazzową (muzykologia), prowadzi Mariusz Gradowski, szerzej tutaj
- Muzyka w dawnych klasztorach (BUW), prowadzą Ewa Hauptman-Fischer i Magdalena Borowiec, szerzej tutaj.

sobota, 22 września 2012

Sacred Harp w Warszawie cd.


zapiski na marginesie, 22-23.09.2012


Muzyka nie jest po to, by słuchać jej z nagrań. Muzyka nie jest (a przynajmniej: nie tylko) po to, by słuchać jej bezpośrednio, ale biernie. Muzyka jest przede wszystkim po to, by ją wykonywać. Współtworzyć. Nie trzeba było przekonywać do tego naszych przodków, którzy nagrań nie znali. Nas już trzeba: muzyka kojarzy się nam bardziej z radiem czy odtwarzaczem, niż z własnym gardłem. Onieśmieleni jakością dźwięku powstającego w studiach nagraniowych, i/lub własnymi, niezbyt pozytywnymi doświadczeniami związanymi z edukacją muzyczną uważamy w większości, że śpiewać po prostu nie umiemy.
Warto jednak odłożyć te przekonania i dać się zanurzyć w tradycji, która takich problemów nie bierze pod uwagę. Powstawała ona, gdy nikt jeszcze nie słyszał o studiach nagraniowych, a tym bardziej o edukacji muzycznej w polskich szkołach ogólnokształcących XX i początków XXI wieku. Na mapie XVIII- czy XIX-wiecznego świata takich miejsc było zapewne jeszcze wiele; ta narodziła się w Nowej Anglii (obecnie część USA) i trwa już przynajmniej od trzech stuleci. Nazwano ją Sacred Harp.
Śpiewy te wyrastają z tradycji protestanckiej, są w większości cztero- lub trzygłosowe, zapisywane szczególnym typem notacji. To swoisty rodzaj „śpiewu dla każdego”: doskonałość wykonania nie jest tu powiązana z czystością współbrzmień i odpowiednim ustawieniem głosu. Ta doskonałość polega na otwartości: śpiewasz tak, jak możesz. Trzeba tylko chcieć. Ta świadomość – że wystarczy chcieć, a nie „umieć” – jest głęboko zakorzeniona w tych, którzy tradycję tę przekazują. I chociaż pieśni te w większości nie należą do bardzo prostych technicznie (choćby ze względu na melodię, rytm, wreszcie harmonię wszystkich głosów), nastrój szybko się udziela, i nawet ktoś, kto do tej pory nie miał z nimi do czynienia – trochę nie wiedząc jak i kiedy – sam zaczyna śpiewać. Wygląda na to, że to właśnie w świadomości, a nie trudności rzeczywistej leży cały „problem”, jaki niejednokrotnie mamy z wykonywaniem muzyki. Przychodzą mi na myśl choćby angielskie renesansowe madrygały, uroczo wielogłosowe, na które patrząc dziś trudno nam uwierzyć, że śpiewane były „przez zwykłych ludzi” i „dla przyjemności”, i że właściwie każdy był w stanie je wykonać. A jeśli względna trudność materiału byłaby kwestią owej świadomości, podejścia, otwartości na próby i błędy – niczego więcej?
Bardzo ważnym elementem tych pieśni są ich teksty. Teksty religijne, zaczerpnięte z Biblii lub nią inspirowane, nierzadko opowiadające o śmierci i pragnieniu życia wiecznego. Być może to dzięki naciskowi na tekst (dla którego muzyka staje się tylko nośnikiem) możliwa staje się opisana wyżej muzyczna otwartość. Być może to dzięki sile tekstu możliwe staje się zaangażowanie.
Do tradycji Sacred Harp należą coroczne zjazdy śpiewaków. W tym roku taki zjazd odbywa się w Polsce, w Warszawie. Niezwykłe doświadczenie: tworzenie wspólnoty poprzez śpiew (warto dodać, że śpiewacy tradycyjnie siedzą w głosach na planie kwadratu, zwróceni do środka), różnorodność uczestników (ludzie z całego świata, właściwie w pełnym przekroju wiekowym), atmosfera święta – święta pieśni. Tradycja jest ciągle żywa: „to jest autor pieśni, którą przed chwilą śpiewaliśmy”, można usłyszeć od bardziej doświadczonego śpiewaka siedzącego obok, „a to jest jedna z pierwszych pieśni, której uczyliśmy się w Polsce” (na marginesie dodajmy, że polska grupa Sacred Harp zawiązała się po festiwalu Pieśń Naszych Korzeni w Jarosławiu, po warsztatach z Timem Eriksenem).

Okazja do świętowania jeszcze dziś, 23 września, między 9 a 15:30 w Warszawie, ul. Krakowskie Przedmieście 30. Zostawcie wszystko i idźcie chociaż na chwilę. Jeśli twierdzicie, że nie umiecie śpiewać, albo też tak twierdził ktokolwiek w Waszym życiu, tym bardziej zostawcie i idźcie – a może stanie się cud, i przestaniecie tak twierdzić. Coś pięknego.

Dziękuję wszystkim organizatorom i uczestnikom Poland Sacred Harp Convention, a szczególnie Almie Molędys, autorce pracy o fenomenie tej tradycji – za informacje, rozmowy i śpiew.

poniedziałek, 17 września 2012

Sacred Harp w Warszawie

zapowiedź - 22-23.09


Pora na pierwszą "podesłaną" zapowiedź - oddajemy więc głos Magdzie Gryszko, współorganizatorce wydarzenia:

To będzie niesamowite spotkanie - 22-23 września do Warszawy przyjeżdżają genialni śpiewacy/ śpiewaczki Sacred Harp z Anglii, Czech, Irlandii, Niemiec, Szkocji, USA. Specjalnie na te  śpiewy przyjeżdża Tim Eriksen - jeden z najlepszych współczesnych muzyków amerykańskich http://www.youtube.com/watch?v=WmFKZmcGAW0
Dołączcie i śpiewajcie z nami. Zapraszamy wszystkich - także tych, którzy nie śpiewali nigdy wcześniej. Śpiew Sacred Harp trudno opisać... niepohamowany, surowy, bezkompromisowy...inny od wszystkiego, co znasz… śpiew, który zmienia. To najstarsza muzyczna tradycja Ameryki. A brzmi  tak: http://www.youtube.com/watch?v=eDl7HH5q934



sobota, niedziela - 22-23 września, g.9.00 - 15.30, Uniwersytet Warszawski, Wydział Geografii, Krakowskie Przedmieście 30

wstęp wolny


Ania Broda plus 5

zapowiedź - 20.09


W najbliższy czwartek o 20 w Centralnym Domu Qultury w Warszawie (ul. Burakowska 12) będzie można posłuchać Ani Brody z zespołem. Ania jest Wam być może znana ze swoich wcześniejszych projektów - Kapeli Brodów, czy piosenek dla dzieci (słuchanych z zachwytem także przez te całkiem już duże, fragmenty płyty "A ja nie chcę spać!" i więcej informacji tutaj). 
Tym razem, jak sama zapowiada, nadszedł czas na przekaz bardziej serio. Piosenki o wolności, miłości i galaretce z nóżek, ballady: krwawa jedna i rzeczno-jeziorna druga, jazzowo-folkowe instrumentarium, pod-różne inspiracje, jednym słowem twórczość pogodna (zaczerpnięte ze strony Ani na facebooku).
Dla niezwykłego głosu, ballad i... piosenki o galaretce z nóżek - bardzo warto!

sobota, 15 września 2012

Halka Moniuszki i Cyrulik Rossiniego

zapowiedź - 16-23.09, 25-28.10


Warszawska Opera Kameralna w jesiennej odsłonie. Najpierw Halka (wersja wileńska, dwuaktowa) - 16, 22 i 23 września, więcej informacji tutaj. Później Cyrulik sewilski - 25, 26, 27 i 28 października, więcej tutaj.
Warto skorzystać z biletów w promocyjnych cenach: przy zakupie dwóch drugi o połowę tańszy, a jeśli ktoś jest uczniem, studentem, emerytem lub rencistą, to ma okazję kupić bilet za 10 zł (czyli połowę dotychczasowej wejściówki, a miejsce jest "normalne"). Chociaż chodzenie do Opery Kameralnej na wejściówki ma już dla niektórych urok rytuału... :)

De Musica 2012

zapowiedź - 17-20.09


A w przyszłym tygodniu w Warszawie festiwal De Musica. W programie koncertowym głównie muzyka polska XX wieku (choć dla odmiany znajdzie się i Frescobaldi, i Tarrega...). Oprócz koncertów liczne dyskusje, prezentacje i wykłady. Dokładny program można znaleźć tutaj, na wszystkie wydarzenia wstęp wolny.

Les Traversées Baroques

zapowiedź - 16.09


Już jutro o 17 w kościele św. Trójcy w Gdańsku finał Festiwalu Goldbergowskiego. Wystąpi zespół Les Traversées Baroques, znany być może niektórym z interpretacji dzieł polskiego baroku. Tym razem w programie barok włoski: Monteverdi, Cavalli, Merula, Falconieri...
A komu do Gdańska daleko, może posłuchać transmisji w radiowej Dwójce.

poniedziałek, 10 września 2012

Pieśń Naszych Korzeni

Jarosław, ostatni pełny tydzień sierpnia (od niedzieli do niedzieli). Niezwykłe miejsce, niezwykły czas. Źródło zachwytów na następny rok... Można długo opowiadać.

Moje teksty związane z tegorocznym festiwalem:
http://piesnnaszychkorzeni.blogspot.com/2012/08/jordi-savall-tombeaux-les-regrets.html
http://piesnnaszychkorzeni.blogspot.com/2012/08/sequentia-lost-songs.html
http://piesnnaszychkorzeni.blogspot.com/2012/08/the-school-of-night-berlin.html

http://meakultura.pl/recenzje/piesn-naszych-korzeni-322

Na początek...

Będąc jeszcze bardzo, bardzo początkującą muzykolożką analizowałam na zajęcia Missa Prolationum Ockeghema. Siedziałam przy stole w kuchni, w moim domu rodzinnym, a ponieważ nie do końca wychodziło mi to, co powinno, westchnęłam głośno:
- Ja się chyba nie nadaję na muzykologa. Zamiast analizować, to ja się tylko zachwycam.
Wtedy weszła moja mama i powiedziała:
- Nie martw się, może kiedyś ci przejdzie...

A ponieważ ciągle jeszcze nie przeszło, wręcz odwrotnie, pojawiła się potrzeba dzielenia się tymi zachwytami - i na dodatek znajdują się coraz to nowi ludzie, którzy o to dzielenie proszą, to pojawia się i miejsce na to.

Oprócz wrażeń i recenzji będzie też miejsce na tzw. informator kulturalny: co warto zobaczyć, odwiedzić, czego posłuchać... (przede wszystkim z dziedziny muzyki dawnej i tradycyjnej, ale będą też wycieczki na inne podwórka).
Jeśli wiecie o jakimś ciekawym wydarzeniu, podzielcie się informacją - albo w komentarzu, albo mailem: katarzyna.spurgjasz(at)gmail.com